środa, 30 października 2013

Muffiny szpinakowe

Witajcie!
Gdy gotuję tylko dla siebie, w mojej kuchni królem jest szpinak. To warzywo błędnie uznawane jest za doskonałe źródło żelaza. Prawdą jest, że ma w sobie żelazo, jednak w postaci słabo przyswajalnej przez nasz organizm. Połączenie z nabiałem, które jest bardzo popularne jeszcze bardziej zmniejsza jego wchłanianie. Jeśli poszukujecie żelaza jedzcie mięso lub idźcie do apteki. Nie chcę was jednak odciągać od jedzenia szpinaku, jest zdrowy i ma wspaniałe walory smakowe. Zazwyczaj łączy się go z czosnkiem lub serem feta. U mnie dziś w połączeniu z białym twarogiem!
Zapraszam na muffiny szpinakowe!



Przepis (na 6 sztuk):

1 szklanka mąki
¼ łyżeczki proszku do pieczenia
½ łyżeczki sody
40g twarogu
½ szklanki kefiru
1 jajko
2 łyżki oliwy z oliwek
1 łyżeczka soli
szczypta gałki muszkatołowej
szczypta pieprzu
1 ząbek czosnku
2 garści szpinaku
W misce łączę suche składniki (mąka, proszek, soda, przyprawy). W drugiej misce łączę mokre składniki (kefir, jajko, oliwa). Łączę zawartość obu misek. Na koniec dodaję posiekany szpinak, ser biały oraz zmiażdżony czosnek. Przekładam ciasto do formy do pieczenia muffinów, napełniając foremki do ¾ wysokości. Piekę w temp. 200 stopni przez 25 min.

Wskazówki:

1. Jeżeli lubicie czosnek dodajcie go znacznie więcej. Ja za nim nie przepadam, dlatego u mnie w ilości symbolicznej.

2. Papilotki można zrobić z papieru do pieczenia. Świetnie się sprawdzają przy wytrawnych muffinach.

Smacznego!

niedziela, 27 października 2013

Chai latte

Witajcie! Dzisiaj w kuchni przegrałam. Nie z jedzeniem, a ze zdjęciami. Moje małe mieszkanie nie sprzyja fotografowaniu. Słońce też nie chce już tak świecić jak kiedyś, a mój okropny parapet to jedyne miejsce gdzie jest w miarę dobre oświetlenie...
Dzisiaj do śniadania piję chai latte. To moje odkrycie ostatniego miesiąca. Bardzo często będąc w popularnych sieciówkach zamawiałam chai. Nigdy nie zastanawiałam się jednak co to do końca jest. Wyglądało jak kawa, smakowało sto razy lepiej. Okazało się, że to herbata z mlekiem i mieszkanką przypraw. Nie tak trudno jest odtworzyć ten smak w domu! Polecam wszystkim fanom przypraw korzennych i herbaty!


Przepis:
1/2 łyżeczki cynamonu
1/3 łyżeczki imbiru
1/3 łyżeczki gałki muszkatołowej
szczypta chili
pół łyżeczki cukru
pół szklanki wody
pół szklanki mleka
torebka czarnej herbaty

W garnuszku grzeję pół szklanki wody z przyprawami i cukrem. Po 3-4 minutach wyłączam ogień i dodaję torebkę herbaty. Zostawiam do zaparzenia na kilka minut. Następnie przecedzam powstałą herbatę i wlewam do wysokiej szklanki. Dodaję spienione mleko. Wierzch posypuję cynamonem!

Wskazówki:

1. Przyprawy możecie dobierać według własnego uznania. Czasem trzeba trochę poeksperymentować zanim znajdzie się swoją idealną mieszankę.

2. Mleko lepiej się spieni jeśli będzie ciepłe (ale nie gorące!).

Smacznego!

poniedziałek, 21 października 2013

Brownie z orzeszkami ziemnymi

Witajcie!
Dzisiaj zapraszam na brownie z orzeszkami ziemnymi. To wspaniałe czekoladowe cudo jest najlepsze na drugi dzień, gdy ciasto zbija się i tworzy czekoladowe batoniki. Uważajcie, bo to brownie zasłodzi nawet najbardziej wytrwałych czekoladocholików ;)


Przepis:
375 g masła
3 tabliczki czekolady (nalepiej gorzkiej)
6 jajek
300 g cukru
225 g mąki pszennej
1 płaska łyżeczka soli
szklanka orzeszków ziemnych

Czekoladę i masło rozpuszczam w kąpieli wodnej (ewentualnie w mikrofalówce, ale trzeba bardzo pilnować aby nie przesadzić z czasem, ja wyjmuję je gdy jeszcze zostały małe kawałki czekolady do stopienia, brownie nie musi być idealne, a nierozpuszczone kawałki dają ciekawy efekt). W osobnej misce mieszam jajka i cukier, następnie dosypuję mąkę. Gdy czekolada z masłem ostygną dodaję je do ciasta. Wszystko mieszam mikserem na małych obrotach. Na końcu dodaję 3/4 szklanki orzeszków ziemnych i mieszam wszystko ostatni raz.
Ciasto przekładam na blachę wyłożoną wcześniej papierem do pieczenia.
Piekę ok 20-25 min w temp 180 stopni.
Podaję pokrojone w kawałeczki i posypane pozostałymi orzeszkami.

Wskazówki:

1. Do ciasta możecie dodać inne bakalie. Wszystko zależy od waszej wyobraźni!

2. Radzę poczekać z rozkrojeniem ciasta chociaż 30 min po upieczeniu.

Smacznego!

niedziela, 20 października 2013

Muffiny marchewkowe

Witajcie! Lubicie marchewki? Bo ja tak! Choć najlepsze są te surowe, to dziś wpakowałam je do muffinów. Marchewka w deserach ciągle dziwi. Gdy po raz pierwszy robiłam ciasto marchewkowe podchodziłam do niego z dystansem. Okazało się, że nie było się czego obawiać. Słodycz marchewki idealne komponuje się z przyprawami korzennymi, a wypieki są niesamowicie wilgotne. Takie muffiny idealnie nadają się na przekąskę do pracy. Spróbujcie sami!

Przepis:
80ml oleju słonecznikowego
pół szklanki drobnego cukru
2 duże jajka
3 drobno starte marchewki
2 lyżki rodzynek
200 ml mleka
1 cukier waniliowy, lub kilka kropel aromatu waniliowego
2 szklanki mąki
1 łyzki proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody
1 łyżeczka cynamonu
szczypta soli
cynamon i płatki owsiane do posypania

W misce ubijam olej, cukier, jajka. Dodaję marchewkę, rodzynki, mleko i aromat lub cukier waniliowy.
W osobnej misce mieszam mąkę, proszek do pieczenia, sodę, cynamon i sól. Dodaję mokre składniki do suchych i mieszam wszystko razem.
Przekładam do papilotek, wypełniając każdą do 2/3. Posypuję cynamonem i płatkami owsianymi.
Piekę w piekarniku w temp 200 st C ok 20-25 min. Po tym czasie wyjmuję na kratkę i studzę.


Wskazówki:

1. Zamiast rodzynek możecie dodać kilka plastrów pokrojonego w kostkę ananasa.


2. Muffiny wyjdą równe jeśli włączycie opcję pieczenia bez termoobiegu.

3. Aby sprawdzić, czy muffiny są już upieczone wystarczy wbić w nie wykałaczkę. Jeśli po wyciągnięciu będzie sucha, oznacza to, że są gotowe!

czwartek, 17 października 2013

Dietetyczne ciasteczka owsiane

Witajcie!
Długo zastanawiałam się nad tym jaki przepis wrzucić na początek. Zacznijmy na słodko, ale dietetycznie. Nie bójcie się, to nie będzie kolejny blog z super zdrowym jedzeniem. Staram się jeść rozsądnie, ale nikt z nas nie jest idealny i nie zawsze się to udaje (albo raczej powinnam powiedzieć, że prawie nigdy).
Ten przepis powstał po wielu dniach pieczenia cięzkich, wysokokalorycznych ciast, kiedy wszyscy moi bliscy mieli już dość próbowania moich wypieków, a ja miałam ogromną ochotę na czary w kuchni. Ciasteczka polecam wszystkim- zarówno tym na diecie, jak i tym którzy kaloriami się nie przejmują. Przygotowanie ich nie zajmie Wam więcej niż 10 min, a pieczenie 15 min. Zapraszam na pełne witamin i błonnika ciasteczka owsiane!


Przepis:
1,5 szkl platków owsianych górskich
4 łyżki otrębów
1 jabłko
1 jajko
1 banan
8 suszonych śliwek (można dodać różne bakalie w zależności od smaku i zawartości kuchennej szafki)
ewentualnie miód (ja nie dodałam, śliwki i banan były wystarczająco slodkie)

Jabłko wkładam do mikrofalówki na kilka minut, powstały mus przekładam do miski. Banan miażdżę widelcem, śliwki kroję na drobniejsze kawałki, dodaję pozostałe składniki, zagniatam rękami powstałą masę. Odstawiam na kilka minut, platki owsiane w tym czasie napęcznieją. Nastawiam piekarnik na temperaturę 180 stopni. Z masy formuję kuleczki wielkości orzecha włoskiego, ukladam na blaszce i spłaszczam. Wkładam to do piekarnika na 15 min. Wyszło mi 9 sporych ciasteczek. Każde ma ok. 130 kcal


Wskazówki:

1. Mus jabłkowy nie jest obowiązkowym składnikiem. Robiłam te ciasteczka bez niego. Wyszły równie smaczne.

2. Aby uzyskać ładny kształt weźcie okrągłą foremkę na ciasteczka, połóżcie ją na papierze do piecznia, do środka dodajcie porcję masy na ciasteczka, a następnie dokładnie ubijcie ją łyżką. Zdejmijcie foremkę, idealnie okrągłe ciasteczko gotowe do pieczenia!

3. Zamiast suszonych śliwek polecam żurawinę i rodzynki.

Smacznego!

Początek

Witajcie! Usiądźcie wygodnie i rozgośćcie się.

Zapraszam do mojego świata. Już od dawna planowałam założyć bloga. We wstępnym założeniu ma on być w 75% o gotowaniu i pieczeniu, a pozostałe 25% o innych rzeczach które mnie pasjonują. Inspirują mnie przede wszystkim ludzie, którzy mnie otaczają. Na drugim miejscu internet. Moją podstawową zasadą w kuchni jest dobry humor. Nigdy nie zabierajcie się za gotowanie, gdy macie zły dzień lub traktujecie to jak przykry obowiązek. Bądźcie odważni, eksperymentujcie i poszukujcie bez końca nowych smaków.


Na koniec chciałabym jeszcze napisać kilka zdań o sobie. Nazywam się Marysia, mam 23 lata. Mieszkam i studiuję w najpiękniejszym i największym mieście w Polsce, ale pochodzę z podkarpacia. Poza gotowaniem kocham podróże, modę, fotografię i medycynę.